Polowanie w Bieszczadach na początku grudnia? Czemu nie. Tak pomyślało dziewięciu z nas. Spotkaliśmy się na pierwszej tego roku zbiorówce w naszym obwodzie.

Święty Hubert uśmiechnął się i sypnął nam śniegiem, by – jak każe tradycja – po białej stopie zapolować na lutego zwierza. I ten luty zwierz pokazał się już w pierwszym pędzeniu. Stadko sześciu żubrów defilowało przed linią myśliwych; nieco niespokojne kręciły się to w jedną, to w drugą stronę, wreszcie pożegnały się z nami sznurując w sektor nr IV. Tajemnica dziwnego zachowania się żubrów wyjaśniła się, gdy na ich tropie pokazały się wilki. Te, ledwie widoczne w gęstej kniei sunęły cichutko, jak na prawdziwych łowców przystało.

W kolejnych miotach znów spotykaliśmy żubry, chmara byków odbiła nad zalew, a trzy misie pod górę, w stronę Zawozu. Zwierzyna nie kwapiła się pod lufy, słusznie kombinując, że po bokach będzie bezpieczniej. Ponieważ św. Hubert sypał  śniegiem coraz bardziej obficie o 13.00 podjęliśmy decyzję o zakończeniu łowów i degustacji przygotowanego przez kolegę Andrzeja Mazurka i Jego Małżonkę poczęstunku. Przy „otaczarni”, gdzie wyznaczyliśmy sobie punkt zborny buzowało ognisko, gorąca grochówka bulgotała w termosie, na kijach nad ogniem skwierczał pyszny boczuś i kiełbaska. Mimo braku pokotu i okazji do realizacji planu pozyskania humory dopisywały wszystkim. Przy grochówce i ognisku dzieliliśmy się wrażeniami ze spotkań trzeciego stopnia z królami bieszczadzkiej głuszy. Było spokojnie, śnieżnie i bardzo smacznie.

Warto wspomnieć, iż niedosyt myśliwych z Bieszczad św. Hubert wynagrodził naszym Kolegom z  brzeskiego łowiska. Tego samego dnia odbywało się tam polowanie zbiorowe a jego rezultaty przejdą do historii koła – na pokocie znalazły się aż 4 łanie i dwa dziki .

 

View the embedded image gallery online at:
http://www.wklbasior.pl/48-grudniowe-lowy#sigProId918ce8cbcb

 

 

 

 

Realizacja: MAXIGRAF